Tak jak sobie obiecałam na początku roku, tak sumiennie czynię - w każdą niedzielę robię sobie porządny peeling skóry twarzy i dekoltu, a także nakładam płatki pod oczy i maseczkę. Tym razem padło na limonkową.
The Iceland Lime Mask - co pisze producent
Na opakowaniu można przeczytać: "Witalizująca maseczka woda lodowcowa z limonką. Maseczka w płacie z ekstraktem z limonki, bogata w witaminę C, dodaje witalności oraz blasku matowej i zmęczonej skórze. Tkanina #Pure Seal jest naturalna i przyjazna dla środowiska."
Cena - około 6 zł
Skład:
The Iceland Lime Mask - moja opinia
Maska jest wycięta w bardzo delikatnej tkaninie, która idealnie przywiera do skóry, nie przesuwa się i jego mega lekka.
Ta maska w płachcie jest tak mocno nasączona, że dosłownie z niej kapie. Po 20 minutach trzymania jej na twarzy ona nadal była mega wilgotna, podobnie jak skóra i z powodzeniem jeszcze tą płachtą przetarłam szyję i dekolt.
Jeszcze przez kilkanaście minut po zdjęciu maski skóra była wilgotna i spokojnie chłonęła tę esencję.
Po tym czasie skóra była cudownie nawilżona, gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Była też taka rozjaśniona, koloryt wyrównany, po prostu nie mogłam się na nią napatrzeć.
Jestem bardzo zadowolona z działania tej maski, dlatego bardzo chętnie sięgnę po nią ponownie i Wam również ją polecam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz