Kupiłam jakiś czas temu kilka tych maseczek w płachcie, ale po użyciu pierwszej z nich, byłam bardzo niezadowolona. Wiecie dlaczego?
Lirene Power of plants Mango - co pisze producent
Na opakowaniu można przeczytać: "Energetyzująca maska do twarzy na bio tkaninie zapewni efekt widocznego wygładzenia, odświeżenia i rozświetlenia!"
Cena - około 12 zł
Skład:
Lirene Power of plants Mango - moja opinia
Najpierw opowiem Wam o tym, co mnie najbardziej wkurzyło w tej masce. Jest to jej wielkość, a nawet kształt. Skąd producent wiedział, żeby zrobić maskę w kształcie jajka, czyli taką wydłużoną? W dodatku jest ona dość wąska po bokach. Jednym słowem - pasuje albo na dziecko, albo na kogoś, kto ma bardzo małą twarz.
Sama tkanina jest bardzo dobrze nasączona esencją, która ma niezwykle przyjemny, owocowy, egzotyczny zapach.
Po nałożeniu maski na twarz skóra zaczyna lekko szczypać. Nie jest to efekt nieprzyjemny i po kilku minutach ustaje.
Po kilkunastu minutach skóra jest przyjemnie ukojona, nawilżona, miękka w dotyku. Ten efekt długo się utrzymuje, ponieważ ja po takiej masce nie nakładam żadnego kremu, ani innej pielęgnacji.
Podsumowując: efekt działania maski jest bardzo przyjemny, ale sama tkanina jest źle skrojona i nie zakrywa całej twarzy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz